wtorek, 19 sierpnia 2014

Nieznośność

Codzienność jest znośna. 
Powiedzmy, że zaczyna się rano. 
Pobudka, buziaki, tulenie, kawa, ubieranie, malowanie, praca. Wracam. Buziaki. Ugotować obiad, zjeść obiad. Masażyki, ćwiczenia, tulenie, jedzenie, mamofotel, leki, sranie, kąpanie. Czasami luksus - sen ;)
Znów jest rano. 
Jaka ta noc była krótka. No nic. 
Pobudka, buziaki, tulenie...
Pędzi machina. 

Stój. Coś tu jest nie tak. 
18.08 zakupy
"Mamo, wybierz mi ten, ten" tu dziewczynka pokazuje różowy zeszyt. 
"A które kredki?" "o,te"
Rozglądam się. Wszędzie pełno zeszytów i przyborów szkolnych. No tak....
"Ja chcę tylko z ciemnymi okładkami" mówi chłopiec, ma moze 13 lat. 
Widzę zeszyt. Ten jeden. Z Zygzakiem McQueenem. I juz wiem, ze musze szybko stamtąd wyjść. Jak najszybciej. Niemal w amoku stoję w kolejce do kasy, ze łzami w oczach. Jak to bardzo boli, jak to kłuje. 
To już nie jest znośna codzienność. To nieznośna sytuacja, chwila, czas. 
Wybucham dopiero w domu. Zamykam się w łazience i chcę krzyczeć, chcę wrzeszczeć, ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. Tylko szloch....

Byłaby już 4 klasa...

20 komentarzy:

  1. Nawet nie wiem co ci napisać, bo nie zazdroszczę twojej sytuacji.... Trzymaj się:) I tak Cię podziwiam bo jesteś silna :) Dobrze, że Krzyś ma Ciebie (Was)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, jesteś niesamowicie silna. Podziwiam Cię ... Trzymaj się dzielnie dla Krzysia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu- trzymaj się! Wiem jak to jest, jak ktoś bardzo bliski jest chory. Mój brat cierpi na młodzieńcze przewlekłe reumatoidalne zapalenie stawów, do szkoły co prawda chodzi, ale i tak przez większość życia miał nauczanie indywidualne... jesteś silną babeczką i trzymam kciuki, żeby tak dalej pozostało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co czujesz :(((
    Na samą myśl o poważnej chorobie moich dzieci sztywnieję. Jaki ten świat jest porąbany :/

    OdpowiedzUsuń
  5. łzy mi staneły w oczach .podziwiam Cie jako kobiete .

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu to wszystko jest takie trudne:-( Ja nawet codzienne zakupy spozywcze robie przez internet,boje sie innego swiata niz ten moj zamkniety w czterech scianach z moimi dziecmi. A kiedy juz wyjde to najgorszym przezyciem jest dla mnie spotkac inne dzieci:-( nie potrafie nawet na nie patrzec,sluchac ich smiechu:-( nienawidze patrzec na inne dzieci.....zdrowe dzieci.Wiem ze to jest chore ale nie potrafie nad tym zapanowac:-(.Trzymaj sie Kochana i prztul Krzysia :-*
    Kasia G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu.... a z czasem może być co raz trudniej.
      Ja nie lubię wiosny, kiedy po zimowej ciszy dzieci zaczynają biegać pod oknami...

      Usuń
  7. Dziękuję Wam wszystkim za słowa pocieszenia i wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. choroba dziecka to najgorsza rzecz jaka może się przytrafić rodzicom... Aniu podziwiam Cię za to, że ciągle odnajdujesz w sobie siłę, dużo siły, każdego dnia od nowa. Ściskam Was oboje :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś absolutnie niesamowita:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro, że świat jest taki niesprawiedliwy. A cierpienia dziecka są najgorsze. Pomóc Ci nie mogę ale myślami jestem z Tobą. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana moja ;* nie wiem co więcej napisać. .... dzielna i silna z Ciebie babka ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś najsilniejszą osobą jaką znam, podziwiam Cię Aniu i przesyłam Wam ciepłe myśli :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem co mam Pani napisać... To takie trudne...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ciągle z trudem patrzę na dzieci, które trzymają zabawki oburącz i pięknie chodzą – tak zwyczajnie i po prostu. I staram się uśmiechać do ludzi, którzy mówią: "o, widać, że chłopczyk uczy się chodzić, początki są trudne! ile ma?". Ma ileś. Co za różnica?

    To, co Was spotkało, jest nie do porównania, ale na swój sposób rozumiem Twój stan ducha. Wiem też, że jesteś niesamowicie dzielną Mamą. Z tych najdzielniejszych. Cieszcie się każdym słonecznym dniem, jaki jest Wam dany i... tak jak napisałam: oby ta jesień jak najdłużej była piękna i złota. Pod każdym względem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś wspaniałą kobietą! Myślę, że wiele dzieci może pozazdrościć takiej mamy a Krzysiu napewno jest bardzo szczęśliwy! Chciałabym Was wyściskać, trzymajcie się! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam Cię Aniu.. Jestem wzruszona Twoimi słowami, czynami i wytrwałością. Walcz dla Krzysia z trudnościami dnia codziennego...

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem jak to się stało, że dopiero teraz trafiłam na tego bloga.
    Mogę się tylko domyślać, jak jest Ci ciężko.


    U mnie też odliczanie - pierwszy syn miałby niedługo 2 lata, patrząc na obecnie 10miesięcznego synka nie mogę opanować pytań, czy pierwszy wyglądałby tak samo? czy też by się tak uśmiechał i wariował?
    Syna sraciłam w 32 tygodniu ciąży (przyczyna nie poznana) i nigdy tego nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń